Życie we dwoje wprowadza pewną systematyczność.
Coś co się nie zmieni, będzie już na zawsze...
Miłego czytania ;3
***/Levi
Skupiłem się by ukryć przed nim prawdę. Być może za bardzo. Czuł, że coś jest nie tak....
- Levi wszystko w porządku? Mam wrażenie, że od rozmowy z Erwinem nie jesteś sobą... - przytulił się do moich pleców
Myślałem, że dam radę. Chciałem.
- Eren wiesz, że są sprawy, o których nie masz nawet pojęcia...
Ostatnio jak zauważyłeś zdarzyło się dużo.
ZA DUŻO. Jednak jest coś co muszę ci powiedzieć. Coś ważnego. - odsunął się u usiadł na łóżku.
- Słucham. O co chodzi?
Twój ojciec Eren... Doktor Jeager żyje i prawdopodobnie jest po stronie naszego wroga. - widziałem w jego oczach przerażenie.
- Mój ojciec żyje?!
- Jest jeszcze coś...
On również podjął się stworzenia własnej mocy zamiany w tytana.
- Jak to jest możliwe?!
Jak! - był bardzo niespokojny... - Czy jeszcze coś przede mną ukrywasz? I w ogóle... Od kiedy ty to wszystkie wiesz?!
- Erwin mi powiedział, kiedy wyszedłeś z pokoju...
Ej! EREN! - zrzucił wazon ze stołu i trzasnął drzwiami.
Wyszedł.
Wiem gdzie.
Zawsze szedł do niej, gdy był w takim stanie.
***/Eren
- Mikasa?
- Eren? Wszystko dobrze? Nic ci nie jest? Dobrze się czujesz? Jesteś głodny? A może chcesz się czegoś napić?
- Ech... Właściwie to przyszedłem pogadać.
- Wchodź śmiało. Armin jest w salonie. - salon wydawał się taki znajomy... Tyle zdjęć z naszego dzieciństwa.
Ona zawsze miała sentyment do takich rzeczy.
- Chyba mam wam wiele do powiedzenia... Zacznijmy od najważniejszego.
Jak już pewnie wiecie mam zdolność zamiany w...
- W tytana. Nie męcz się, wiemy już o wszystkim. - blondyn przyjaźnie się uśmiechnął.
- Powiadomili tylko tych co zdali...
Oczywiście oddział twojego kochasia też wie o wszystkim. - wiem dobrze, że za Levim nie przepada, ale może sobie darować...
To moja sprawa kogo kocham.
- Dobrze, to przejdę to sedna.
Mikasa nasz ojciec prawdopodobnie żyje.
Jest po stronie wroga.
- I pewnie chce stworzyć kolejną moc tytana... Przecież to nielogiczne. Wujek zaginął... - Armin wszystko zaczął sobie układać. Inteligencji nigdy mu nie brakowało.
- Hm...
Swoją drogą Eren, co się u ciebie działo przez kilka ostatnich dni? Zostaliśmy przeniesieni do innego dystryktu, gdyż startujemy do Zwiadowców. - wszystko już rozumiem.
Levi wychodził załatwiać jakieś sprawy z kadetami.
Odsunął ode mnie moich bliskich,
żeby mogli skupić się na treningach...
- Mieszkam teraz u Leviego, a poza tym co wiecie niewiele więcej się zmieniło... - rozmawialiśmy jeszcze chwilę, po czym postanowiłem wrócić do domu.
Muszę GO przeprosić.
***/Levi
Wiem, że wróci.
Zawsze wracał.
Położyłem się na łóżku. Ja też muszę kiedyś odpocząć.
Nagle ktoś otworzył drzwi do sypialni. Pewnie to Eren.
Uśmiechnąłem się i udałem, że śpię....
- Przepraszam cię Levi. - pocałował mnie w czoło, następnie położył się obok mnie, obejmując moją klatkę piersiową.
- A to nie ja powinienem przepraszać?
- EEE?! Heichou to ty nie śpisz?!
- Jak widzisz nie. I nie myśl, że ty też dzisiaj pójdziesz spać. - przewróciłem go na plecy opierając się o jego ramiona.
Pocałowałem jego różane usta.
My też musimy się czasem zrelaksować.
Zanim powrócimy do szarej codzienności pełnej problemów...
;u;
OdpowiedzUsuńNiedosyt? ;3
OdpowiedzUsuńMało powiedziane xD
Usuńspokojnie, wszystkiego nie mogę od razu zdradzić ;3
UsuńTe opowiadanie jest piękne ... Szybko pisz następny :)
OdpowiedzUsuńNowy rozdział w każdy poniedziałek :)
Usuńdziękuję za miłe słowa!
:) co poniedziałek spodziewaj się moich komentarzy *-*
Usuń