poniedziałek, 19 października 2015

Rozdział 14 "Jak dobrze w końcu tu być. "

Chwile dla nas są bardzo potrzebne.
 Możemy poukładać  nasze życie, rozwiązać pewne sprawy i zastanowić się co dalej...
Zwłaszcza, gdy mamy dużo problemów, które chcemy załatwić sami.

Miłego czytania ;3


        -Jesteś pewny, że jest wszystko w porządku?
-Tak... Czasami jeszcze kręci mi się w głowie, ale poza tym jest nawet dobrze.
-Hange pozwoliła ci już wrócić?
-Powiedziała, że... - zrobił się czerwony jak burak. 
Dawno go takiego nie widziałem. 

-Że? 
- Że... się mną zaopiekujesz - nie wiem czego on się tak wstydził. Przecież to było oczywiste...
Rozczochrałem jego brązowe włosy.
- Heh... Może powinieneś zmienić fryzurę? - Eren spojrzał w lustro, później na mnie. 
Wyglądał jakby chciał mnie zabić wzrokiem.
-Nie rób tak więcej...

-Wybacz tyle dni bez ciebie. Muszę cię lekko po wnerwiać.   
-Tęskniłeś heichou? - ach te jego słodkie oczka... 
Uwielbiał mi to robić. 
- Może trochę... Wracajmy już. Postanowiłem, że zamieszkasz ze mną.
- Co?! Jak.... Razem?! 
-Czego się tak drzesz? Normalnie. 
Za decyzją Erwina wszyscy Zwiadowcy wracają do miasta, 
a że mam duże mieszkanie i muszę cię niańczyć to zamieszkasz ze mną. 

Proste. 

- Nie musisz mnie niańczyć.
- Oj, już nie strzelaj fochów. Dawaj wracamy do domu.
*DOM... 
Miejsce gdzie żyją kochające się osoby...
Jak to będzie wyglądać? 
Czy nie oddalimy się od siebie... * 

Tym razem sam zadbałem o transport. 
Wyruszyliśmy z zamku z chęcią zaczęcia 
pewnym rzeczy od nowa.
- Heichou, czy coś się stało?
-Nie...nic. Zastanawiam się tylko czemu Erwin każe nam wracać do miasta. Pewnie znowu coś namieszał.
- Może po prostu chce, żeby wszyscy trochę odpoczęli? - zaśmiał się. Mógł mieć rację, 
ale Erwin nie był by taki dobroduszny. 
Zawsze sprawiał wrażenie dobrego, 
ale tak na prawdę robił wszystko, żeby zachować pozycję... 

Coś tu nie grało.

***
- Jak dobrze w końcu tu być. - powiedziałem rozsiadając się na kanapie. 
- Jaki wielki... - Eren zachwycał się domem jakby był zrobiony ze złota. 
- To tylko mieszkanie, nic specjalnego. 
No dobra... zaraz wynajdę ci jakąś szafkę. Poczekaj chwilę. - Ruszyłem w stronę sypialni.

Przełożyłem swoje ubrania tak, by starczyło dla niego miejsca. 
- Eren masz przygotowaną szafkę, ogarnij swoje rzeczy.
- Już idę. - wziął swoją torbę. 
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Wiedziałem, że to mogła być tylko jedna osoba.

- Czego chcesz? - otworzyłem drzwi i ujrzałem Erwina. 
 - Levi musimy pogadać. Teraz. 
- Wybacz nie mam czasu i chęci widzenia się dzisiaj z tobą... - domyśliłem się o czym ma być nasza pogawędka. 
Chciałem jednak zrobić wszystko, żebyśmy się  nie spotkali w najbliższych dniach.
- Dobrze jak chcesz. To trzymaj chociaż to. 
- To wszystko?
- Tak. Do zobaczenia. - wręczył mi jakąś kopertę,  chyba z listem i poszedł. Nawet nie chciałem czytać zawartości...

Odłożyłem kopertę na stół i wróciłem do sypialni chcąc skontrolować co u Erena. Nie chciałem mówić mu, że był tu Erwin. 
- C-co to ma być...?
- Em... Troszkę sobie nie radzę... - troszkę to za mało powiedziane. 
To był istny armagedon.
- Już ci pomagam. Czy ty kiedykolwiek robiłeś jakie prace w domu? 

- Czasami...
- No to wszystko jasne...  Mogłeś od razu powiedzieć, że nie.
Zostawiłbyś mi tu chociaż porządek. 
 No dawaj trzeba to teraz ogarnąć... 





4 komentarze :

  1. Eren + porządki = armagedon
    to jest wyższa matematyka xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wniosek z tego jeden. Eren nie powinien sprzątać :D

      Usuń
  2. Eren nam tu apokalipsę szykuje xD
    Eren i porządki....staph please ;_; z tego nie wyniknie nic dobrego :P

    OdpowiedzUsuń