Możemy poukładać nasze życie, rozwiązać pewne sprawy i zastanowić się co dalej...
Zwłaszcza, gdy mamy dużo problemów, które chcemy załatwić sami.
Miłego czytania ;3
-Jesteś pewny, że jest wszystko w porządku?
-Tak... Czasami jeszcze kręci mi się w głowie, ale poza tym jest nawet dobrze.
-Hange pozwoliła ci już wrócić?
-Powiedziała, że... - zrobił się czerwony jak burak.
Dawno go takiego nie widziałem.
Dawno go takiego nie widziałem.
-Że?
- Że... się mną zaopiekujesz - nie wiem czego on się tak wstydził. Przecież to było oczywiste...
Rozczochrałem jego brązowe włosy.
- Heh... Może powinieneś zmienić fryzurę? - Eren spojrzał w lustro, później na mnie.
Wyglądał jakby chciał mnie zabić wzrokiem.
Wyglądał jakby chciał mnie zabić wzrokiem.
-Nie rób tak więcej...
-Wybacz tyle dni bez ciebie. Muszę cię lekko po wnerwiać.
-Tęskniłeś heichou? - ach te jego słodkie oczka...
Uwielbiał mi to robić.
Uwielbiał mi to robić.
- Może trochę... Wracajmy już. Postanowiłem, że zamieszkasz ze mną.
- Co?! Jak.... Razem?!
-Czego się tak drzesz? Normalnie.
Za decyzją Erwina wszyscy Zwiadowcy wracają do miasta,
a że mam duże mieszkanie i muszę cię niańczyć to zamieszkasz ze mną.
Proste.
Za decyzją Erwina wszyscy Zwiadowcy wracają do miasta,
a że mam duże mieszkanie i muszę cię niańczyć to zamieszkasz ze mną.
Proste.
- Nie musisz mnie niańczyć.
- Oj, już nie strzelaj fochów. Dawaj wracamy do domu.
*DOM...
Miejsce gdzie żyją kochające się osoby...
Miejsce gdzie żyją kochające się osoby...
Jak to będzie wyglądać?
Czy nie oddalimy się od siebie... *
Czy nie oddalimy się od siebie... *
Tym razem sam zadbałem o transport.
Wyruszyliśmy z zamku z chęcią zaczęcia
pewnym rzeczy od nowa.
Wyruszyliśmy z zamku z chęcią zaczęcia
pewnym rzeczy od nowa.
- Heichou, czy coś się stało?
-Nie...nic. Zastanawiam się tylko czemu Erwin każe nam wracać do miasta. Pewnie znowu coś namieszał.
- Może po prostu chce, żeby wszyscy trochę odpoczęli? - zaśmiał się. Mógł mieć rację,
ale Erwin nie był by taki dobroduszny.
Zawsze sprawiał wrażenie dobrego,
ale tak na prawdę robił wszystko, żeby zachować pozycję...
ale Erwin nie był by taki dobroduszny.
Zawsze sprawiał wrażenie dobrego,
ale tak na prawdę robił wszystko, żeby zachować pozycję...
Coś tu nie grało.
***
- Jak dobrze w końcu tu być. - powiedziałem rozsiadając się na kanapie.
- Jaki wielki... - Eren zachwycał się domem jakby był zrobiony ze złota.
- To tylko mieszkanie, nic specjalnego.
No dobra... zaraz wynajdę ci jakąś szafkę. Poczekaj chwilę. - Ruszyłem w stronę sypialni.
No dobra... zaraz wynajdę ci jakąś szafkę. Poczekaj chwilę. - Ruszyłem w stronę sypialni.
Przełożyłem swoje ubrania tak, by starczyło dla niego miejsca.
- Eren masz przygotowaną szafkę, ogarnij swoje rzeczy.
- Już idę. - wziął swoją torbę.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Wiedziałem, że to mogła być tylko jedna osoba.
- Czego chcesz? - otworzyłem drzwi i ujrzałem Erwina.
- Levi musimy pogadać. Teraz.
- Wybacz nie mam czasu i chęci widzenia się dzisiaj z tobą... - domyśliłem się o czym ma być nasza pogawędka.
Chciałem jednak zrobić wszystko, żebyśmy się nie spotkali w najbliższych dniach.
Chciałem jednak zrobić wszystko, żebyśmy się nie spotkali w najbliższych dniach.
- Dobrze jak chcesz. To trzymaj chociaż to.
- To wszystko?
- Tak. Do zobaczenia. - wręczył mi jakąś kopertę, chyba z listem i poszedł. Nawet nie chciałem czytać zawartości...
Odłożyłem kopertę na stół i wróciłem do sypialni chcąc skontrolować co u Erena. Nie chciałem mówić mu, że był tu Erwin.
- C-co to ma być...?
- Em... Troszkę sobie nie radzę... - troszkę to za mało powiedziane.
To był istny armagedon.
- Już ci pomagam. Czy ty kiedykolwiek robiłeś jakie prace w domu?
- Czasami...
- No to wszystko jasne... Mogłeś od razu powiedzieć, że nie.
Zostawiłbyś mi tu chociaż porządek.
No dawaj trzeba to teraz ogarnąć...
Odłożyłem kopertę na stół i wróciłem do sypialni chcąc skontrolować co u Erena. Nie chciałem mówić mu, że był tu Erwin.
- C-co to ma być...?
- Em... Troszkę sobie nie radzę... - troszkę to za mało powiedziane.
To był istny armagedon.
- Już ci pomagam. Czy ty kiedykolwiek robiłeś jakie prace w domu?
- Czasami...
- No to wszystko jasne... Mogłeś od razu powiedzieć, że nie.
Zostawiłbyś mi tu chociaż porządek.
No dawaj trzeba to teraz ogarnąć...
Eren + porządki = armagedon
OdpowiedzUsuńto jest wyższa matematyka xD
Wniosek z tego jeden. Eren nie powinien sprzątać :D
UsuńEren nam tu apokalipsę szykuje xD
OdpowiedzUsuńEren i porządki....staph please ;_; z tego nie wyniknie nic dobrego :P
Na szczęście Levi zawsze posprząta ;D
Usuń